Pisać o Kubie na Kubie

Pisać o Kubie na Kubie

Padura - czyli przepis na kubański kryminał. Autor
serii kryminałów o detektywie Mario Conde w Polsce!

Leonardo Padura Fuentes urodził się w 1955 roku w Hawanie. Mieszka w niej do dziś, w robotniczej dzielnicy Mantilla, gdzie się wychował i gdzie jest jego mała ojczyzna. Drugie ważne dla pisarza miejsce to La Víbora. Tu chodził do liceum i wraz z kolegami snuł marzenia o karierze zawodowego baseballisty. Z pasją sportową mogła się równać tylko miłość do literatury. To zdecydowało o wyborze kierunku studiów latynoamerykańskich na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu w Hawanie.

Początek lat 90. to okres załamania ekonomicznego na Kubie, a w życiu Padury czas ważnych zmian. Został redaktorem naczelnym „La Gaceta de Cuba”, najważniejszego czasopisma kulturalnego na wyspie, a jednocześnie podjął pracę nad pierwszą powieścią o detektywie Mario Conde Gorączką w Hawanie (Pasado perfecto, 1991), która zapoczątkowała serię Cuatro estaciones [Czterech pór roku]. Szybko powstawały kolejne tomy: Wichura w Hawanie (Vientos de cuaresma, 1992), uhonorowana nagrodą kubańskiego Związku Pisarzy, i Máscaras [„Maski”, 1995]. Kiedy w 1995 roku Padura napisał trzecią część kolekcji, postanowił porzucić dziennikarstwo i poświęcić się literaturze. Tą drogą podążało dotychczas niewielu pisarzy kubańskich, zwłaszcza ze względów finansowych. Szczęśliwie, odejście z redakcji „La Gaceta” zbiegło się z przyznaniem Padurze głównej nagrody w konkursie Café Gijón przyznawanej przez Caja de Asturias. Choć sama nagroda pieniężna znacznie podbudowała domowy budżet pisarza, książkę wydano w niewielkim nakładzie i nie zyskała ona dużego rozgłosu. Jednak już po kilku miesiącach zainteresowało się nią hiszpańskie wydawnictwo Tusquets, co zapoczątkowało jej popularność na europejskim rynku książki. Ostatnia, czwarta część serii, Paisaje de otoño, odniosła już zdecydowany sukces – w 1998 roku Leonardo Padura Fuentes stał się laureatem Nagrody im. Dashiella Hammetta za najlepszy kryminał. Po sukcesie tetralogii Cuatro estaciones pisarz postanowił zrealizować inny projekt – powieść poświęconą największemu poecie kubańskiego romantyzmu Josému Maríi Heredii. Kiedy praca nad La novela de mi vida [„Powieść mojego życia”] zaczęła się komplikować, Padura przerwał ją i w odpowiedzi na propozycję brazylijskiego wydawcy zaczął pisać Adiós Hemingway. Książka, ukończona w rekordowym czasie trzech miesięcy, została wydana w serii „Literatura o muerte”. Bohaterem znów został Mario Conde, już nie detektyw, ale bukinista, który ma rozwikłać sprawę szczątków ludzkich znalezionych w ogrodzie Finca Vigía, willi-muzeum, gdzie niegdyś mieszkał Hemingway. Po Adiós Hemingway Padura wrócił do wcześniejszego projektu już z nowymi pomysłami. La novela de mi vida to zbeletryzowana biografia José Maríi Heredii, opowiedziana przez Fernanda Terry’ego, współczesnego badacza, którego nieukończona praca doktorska miała być poświęcona romantykowi. Obok wątku poety pojawia się też sprawa jego syna José Jesúsa Heredii, masona, który zmarł na początku XX wieku. Historie tych trzech postaci przeplatają się ze sobą, tworząc zarys formowania się tożsamości narodowej Kubańczyków. Choć w założeniu Mario Conde miał się pojawić na kartach powieści Cuatro estaciones, potem już tylko w Adiós Hemingway, pisarz znów pokusił się o wskrzeszenie go w La neblina del ayer, w której były detektyw prowadzi dochodzenie w sprawie Violetty del Río, znanej piosenkarki wykonującej bolera, która niespodziewanie oznajmia odejście ze sceny. Również ta książka zdobyła uznanie jury konkursu im. Hammetta w 2006 roku. Najnowsza, długo zapowiadana powieść Leonarda Padury to El hombre que amaba a los perros (2009), poświęcona Ramónowi Mercaderowi, zabójcy Lwa Trockiego.

O Kubie na Kubie

Sytuacja ludzi pióra na Kubie jest powszechnie znana. Większość znakomitych pisarzy została po prostu zmuszona do ucieczki, zarówno ze względów ideologicznych, jak i ekonomicznych. Tym bardziej więc frapujący jest fenomen pisarza, który mimo aktualności spraw poruszanych w swoich książkach pozostał w ojczyźnie. Leonardo Padura często jest pytany, dlaczego został na Kubie. Autor z prostotą odpowiada, że stąd czerpie natchnienie. Padura należy do pokolenia naznaczonego piętnem socjalizmu. Podobnie jak rówieśnicy, był głęboko przekonany o słuszności haseł głoszonych przez rewolucjonistów i jak wszyscy wierzył w świetlaną przyszłość swej ojczyzny. Jednak kiedy zamiast dobrobytu nastąpiły nędza i kryzys lat 1980–1990, doznał głębokiego zawodu. To pod wpływem uczuć zagubienia i rozczarowania po stracie wiary w rewolucję Padura postanowił pisać. Jednak polityka nigdy nie wysuwa się na pierwszy plan jego powieści, jest tylko tłem dla rzeczywistości bliskiej Kubańczykom. Pisarz podkreśla: „Politykowanie w książkach mnie nie interesuje. Takie odczytanie pozostawiam czytelnikowi. Daję mu ramy i te ramy może wypełnić swoimi skojarzeniami, wnioskami wedle upodobania, w związku z własnymi doświadczeniami na Kubie lub poza nią. Taka sytuacja pozwala mi na to, co tak naprawdę jest najważniejsze – na refleksję o sytuacji współczesnej Kuby z dzisiejszego punktu widzenia – i niech ta refleksja krąży, stając się tematem do dyskusji”. Dystans do polityki nie jest więc formą asekuracji, tylko świadomym wyborem. Padura zaznacza też, że żyjąc na wyspie, ma bardziej zniuansowany jej obraz, nie demonizuje ani nie upiększa. Kiedy zamysł tematu był gotowy, potrzebna była odpowiednia forma – pisarz wybrał kryminał.

Przepis na kryminał à la Padura
Jeden detektyw-literat

Wielki sukces swoich powieści kryminalnych Padura zawdzięcza postaci głównego bohatera, porucznika Maria Conde, detektywa wydziału śledczego hawańskiej policji. Nałogowy palacz, kobieciarz, nocny marek z upodobaniem wlewający w siebie hektolitry rumu, niezdyscyplinowany podwładny – tak w skrócie przedstawia się jego portret. Jednak brak tu bardzo znaczących rysów, bo Mario Conde jest w założeniu przedstawicielem pokolenia autora i do pewnego stopnia jego alter ego. „Potrzebowałem postaci, która mogłaby interpretować kubańską rzeczywistość z perspektywy bliskiej mojemu własnemu punktowi widzenia. Chciałem się nią posłużyć, żeby wyrazić moje własne niepokoje”. Podobnie jak Padura, Conde urodził się w 1955 roku w Hawanie, tyle tylko, że w dzielnicy La Víbora. Nie został policjantem z powołania, podjął tę pracę, kiedy musiał przerwać studia filologiczne, a wraz z nimi porzucić marzenia o karierze pisarza. Mimo braku dyscypliny jest jednym z najlepszych policjantów w Komendzie Głównej; inteligentnym i nieprzekupnym. Nie jest to też typowy macho. Po dwóch nieudanych małżeństwach nadal szuka idealnej miłości. Choć sam jest już zgorzkniałym pesymistą, musi stale podnosić na duchu przyjaciela, Carlosa Chudzielca, który w czasie wojny w Angoli został postrzelony i resztę życia spędzi na wózku inwalidzkim.
Summa summarum, Padura stworzył antybohatera. „Wyobrażacie sobie detektywa, który zastanawia się, czy obraz jest dziełem Cézanne’a czy Matisse’a?”, zapytał w jednym z wywiadów autor. Istotnie, Conde opiera swoje śledztwa nie na wystudiowanej dedukcji, lecz na przeczuciach, a kolejne sprawy budzą w nim refleksje nie tyle merytoryczne, ile egzystencjalne. Ani Holmes, ani Poirot, ani tym bardziej bohaterowie popularnych seriali Detektyw Colombo czy Kojak nie przeżywali takich dylematów. Najbliższym odpowiednikiem porucznika z Hawany jest narwaniec z powieści Eduarda Mendozy.

Miłość i zbrodnia

To nierozłączna para każdej dobrej powieści kryminalnej, bo gdzie nie ma namiętności, nie ma też zbrodni. Przez powieści Padury przemykają piękne uwodzicielskie kobiety, często bezpośrednio uwikłane w sprawy Maria Conde. Niektóre z nich są kobietami z jego przeszłości (jak Tamara, obiekt westchnień z liceum), inne z przyszłości (Karina, która miała być tą jedyną). Popełniane zbrodnie to morderstwa, najczęściej w afekcie, a sami złoczyńcy to rzadko typki spod ciemnej gwiazdy. Zło czai się tu pod maską niewinności: nieskazitelny szef agencji rządowej okazuje się malwersantem, młoda i chwalona nauczycielka pali marihuanę i uwodzi licealistów, znany dyplomata jest mordercą własnego syna. Inne spojrzenie na problem przestępczości pozwala na umieszczenie go w kontekście złożonej rzeczywistości dzisiejszej Kuby, bo nie można zapominać, że właśnie ta refleksja jest tu głównym tematem.

Hawana we dnie i w nocy
Stolica Kuby jest u Padury jeszcze jednym bohaterem, może nawet ważniejszym niż sam Conde. Miasto tętniące życiem i muzyką odmalowane jest z iście reporterskim zacięciem. Za dnia mury starych, niszczejących kamienic i niegdyś świetnych willi kreolskich stają się świadkami upływającego czasu. W nocy kluby muzyczne, te istniejące i te sprzed lat nadal żywe w pamięci bywalców, są schronieniem dla nocnych ptaków spragnionych jazzu, rumu i miłości. Wśród pocztówek z Hawany wiele jest obrazków znanych także nam. W 1989 roku po ulicach krążą moskwicze, fiaty i łady, na każdym rogu dzielnicy La Víbora można spotkać grupki pijaczków pochłaniających podłe alkohole, kobiety dyskutujące o racjonowaniu jajek i długie kolejki przed sklepami spożywczymi. Nieoczekiwanie świeże jeszcze wspomnienia PRL-u zmniejszają zawrotny dystans dzielący Polskę od Karaibów i pozwalają dosłownie odczytać to, co na Zachodzie uchodzi za fikcję literacką.

Opracowała: Alicja Paszkowska

Wydawnictwo Znak 

Informacje powiązane:
tagi tej informacji: książka, kryminał, padura, kuba,