Tekst użytkownika awgryba
TSUNAMI
Kiedy nadejdą anioły
Noc zrobi się czarna
Powstaną groźne żywioły
Nastąpi cisza cmentarna
W tedy obudzą się duchy
Zaczną do boju trąbić
Dodając sobie otuchy
Już nic nie da się zrobić
Groby zostaną otwarte
A trumny puste zostaną
Co żyje zostanie pożarte
Żywioł siłą nie pokonaną
Ziemia nakryje się śmierci płaszczem
Chodź może wszystko stracimy
Pójdziemy przed siebie w zaparte
Będąc razem niczego się nie boimy
Czy człowiek ma prawo urągać
Panu Bogu czy sile natury
Czy wsadzić w zęby drąga
Nie szukać mysiej dziury
Śmierć zagląda nam w oczy
A życie już płynie z góry
Nienawiść nas zauroczy
Ona pociąga za sznury
Nadlatują stwory
Podobne do nietoperzy
Z mordy zwisają ozory
Włos na głowie się jeży
Krew z ich mordy ociekała
Nienawiść zionęła oczami
Ziemia z nienawiści oszalała
Dziatwa zalewa się łzami
Słońce już nie zaświeciło
Powstała otchłań niesamowita
A przecież tak było pięknie i miło
Czy ziemia znów nas pokłonem przywita
Znowu się rodzi życie
Tak po cichu znienacka
Tak po prostu i skrycie
Czy to znów nie zasadzka
Tyle tysięcy lat mamy
By się znowu odrodzić
Tego świata nie znamy
Lubimy w krwi brodzić
Mamy życiową nadzieję
Że to się już nie powtórzy
Życie jak kwiat się chwieje
Rozkwitnie jak pączek róży
awgryba 10 02 2005


